Sponsorzy:
Kadra
Terminarz
Tabela
1. Unia Solec Kujawski74
2. Kujawianka Izbica Kujawska73
3. Pogoń Mogilno66
4. Lech Rypin63
5. Start Warlubie60
6. Chełminianka Chełmno58
7. Orlęta Aleksandrów Kujawski58
8. Cuiavia Inowrocław55
9. Legia Chełmża53
10. Sparta Brodnica50
11. Wisła Nowe49
12. Naprzód Jabłonowo Pomorskie46
13. Unia Janikowo45
14. Notecianka Pakość35
15. Łokietek Brześć Kujawski33
16. Gopło Kruszwica24
17. Piast Złotniki Kujawskie17
18. Sadownik Waganiec6
Cenna wygrana z beniaminkiem:


      Pierwszą w sezonie wyjazdową wygraną zanotowali dziś popołudniu piłkarze rypińskiego Lecha. Nasz zespół po ciekawym i trzymającym kibiców w napięciu spotkaniu pokonał we Włocławku 3:2 tamtejszego Lidera.


W pierwszym kwadransie meczu inicjatywa należała do miejscowych. Już w 5 minucie gry Klaudiusza Kurka kąśliwym strzałem pokonać próbował Patryk Dudkiewicz. Po dziesięciu kolejnych ten sam zawodnik ponownie uderzał na bramkę Lecha, na szczęście nasz golkiper znów był górą. W 16 minucie spotkania piłka ugrzęzła w siatce rypinian. Gola jednak nie było. Arbiter z Bydgoszczy, pan Marcin Wódkiewicz dopatrzył się przewinienia któregoś z graczy Lidera i anulował trafienie włocławian. Chwilę potem po raz pierwszy tego dnia groźniej zaatakowali Lechici. Oko w oko z bramkarzem gospodarzy stanął Marek Magdziński. Niestety nasz napastnik przegrał ten pojedynek. Sześć minut później przypominał o sobie Dawid Bocian. Szybki skrzydłowy Lecha pognał z piłką prawą flanką boiska, minął wybiegającego mu naprzeciw golkipera gospodarzy i oddał strzał. Okazał się on na tyle słaby, że nie sprawił najmniejszych kłopotów obrońcy, który wyekspediował futbolówkę poza plac gry.

 

Dwie niezłe szanse bramkowe Lecha zostały zmarnowane. Gospodarze okazali się niestety skuteczniejsi. W 28 minucie spotkania strzał gracza miejscowych zatrzymał się na ręce Mateusza Szymborskiego. Jako, że całe zdarzenie miało miejsce w obrębie pola karnego, sędzia zawodów wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki, a pechowego winowajcę całej sytuacji upomniał żółtym kartonikiem. Do piłki podszedł doświadczony Łukasz Grube. Był zawodnik Lecha nie miał litości dla swoich dawnych kolegów z boiska i precyzyjnym uderzeniem w prawy dolny róg bramki Kurka wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Lechici jeszcze nie zdążyli się otrząsnąć ze straty gola, kiedy już musieli po raz wtóry wyciągać piłkę z siatki. W 30 minucie spotkania Lider przeprowadził składny kontratak, który zakończył się drugim golem. Patryk Dudkiewicz urwał się prawym skrzydłem defensorom Lecha, a następnie dośrodkował wzdłuż bramki do nadbiegającego Jana Kołodziejskiego. Ten nie mógł zmarnować tak dogodnej okazji i mimo rozpaczliwych prób naszego golkipera zapobieżenia katastrofie, umieścił piłkę w siatce.

 

Dwie stracone w odstępie zaledwie stu dwudziestu sekund bramki na szczęście nie załamały Lechitów. Już cztery minuty po trafieniu Kołodziejskiego nasz zespół zdobył gola kontaktowego. Fenomenalnym prostopadłym zagraniem ze środka boiska popisał się Mateusz Szymborski. Piłka trafiła do Martyna Trędewicza, który pognał z nią w kierunku pola karnego. Gdy już się w nim znalazł uderzył w taki sposób, że bramkarz miejscowych nie miał szans na skuteczną interwencję. Gospodarze na gola Lecha odpowiedzieli w 40 minucie gry. Najaktywniejszy w pierwszej połowie spotkania gracz włocławian – Patryk Dudkiewicz ponownie próbował pokonać Kurka. Zabrakło mu jednak nieco precyzji i futbolówka wylądowała na słupku. Co nie udało się Dudkiewiczowi powiodło się naszej drużynie. W 43 minucie meczu mieliśmy remis. Dośrodkowanie z prawej strony boiska spadło na nogę Martyna Trędewicza. Piłka muśnięta przez Lechitę minęła zdezorientowanego bramkarza Lidera i niespiesznie wtoczyła się do siatki.

 

Pierwsza odsłona gry zakończyła się wynikiem 2:2. Lechitom należą się za nią ogromne brawa. Nasi zawodnicy odrobili dwubramkową stratą i przed mającą się rozpocząć za piętnaście minut drugą odsłoną gry to po ich stronie była przewaga psychologiczna. Swoje odzwierciedlenie znalazło to już na początku drugiej połowy. Zaledwie pięć minut po wznowieniu gry rypinianie wyszli na prowadzenie. Do prostopadłej piłki dopadł Marek Magdziński, który tym razem nie dał szans na skuteczną interwencję bramkarzowi Lidera. Zaskoczeni takim obrotem spraw miejscowi przez długie minuty nie mogli dojść do głosu. To Lech stwarzał sobie kolejne dogodne okazje bramkowe. W 51 minucie meczu nieudanym lobem popisał się Szymon Moszczyński. W 59 minucie ponownie sam na sam z golkiperem z Włocławka stanął Marek Magdziński. Niestety bramkarz okazał się lepszy. W 63 minucie na bramkę Lidera uderzał z kolei debiutujący w barwach Lecha dwudziestoletni Maciej Rożnowski, który do Rypina trafił z Wdy Świecie. Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem swoją drugą szansę bramkową miał Szymon Moszczyński. Rypiński pomocnik w zamieszaniu podbramkowym wyłuskał piłkę spod nóg graczy Lidera, po czym oddał strzał. I tym razem piłka nie znalazła drogi do siatki. Ostatnią dobrą okazję na podwyższenie wyniku nasz zespół wypracował w 85 minucie spotkania. Wtedy to w prawym narożniku boiska Rożnowski sprytnie wymanewrował obrońcę, a następnie dośrodkował do czekającego w polu karnym Kazumy Nishizawy. Filigranowy Japończyk uderzył z woleja, przeniósł jednak piłkę nad poprzeczką.

 

Dobra gra Lechitów w drugiej połowie nieomal nie została zaprzepaszczona. W 90 minucie gry gospodarze wywalczyli rzut wolny na wysokości pola karnego. Do piłki podszedł Łukasz Grube. Pomocnik miejscowych perfekcyjnie wykonał swoją pracę, piłka spadła na głowę któregoś z partnerów z zespołu. Opatrzność tego popołudnia czuwała jednak nad naszą drużyną. Piłka wylądowała na słupku i rypinianie mogli odetchnąć z ulgą. Nie mogli jednak jeszcze cieszyć się z wygranej. Włocławianie desperacko dążyli bowiem do wyrównania. Już w doliczonym czasie gry ponownie zakotłowało się w naszym polu karnym. Kolejny strzał głową tym razem nie okazał się na szczęście tak groźny. Piłka posłana została w środek bramki i Klaudiusz Kurek nie miał problemu z jej złapaniem.

 

Mecz ostatecznie zakończył się wygraną Lecha. Nasz zespół wykazał się ogromnym hartem ducha i w nagrodę na jego konto trafiają kolejne trzy punkty. Kibice zgromadzeni na trybunach włocławskiego stadionu OSiR – u z pewnością mogą czuć się zawiedzeni. Ich pupile wypuścili z rąk mecz, który układał się dla nich idealnie. W prosty sposób oddali Lechitom kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i w efekcie zostają z pustymi rękoma. Jest to jednak zespół o sporym potencjale, zwłaszcza ofensywnym i możemy być pewni, że jeszcze niejeden ligowy rywal przekona się o tym na własnej skórze.

 

Abstrahując od końcowego rezultatu, spotkanie musiało się podobać. Były w nim gole, niespodziewane zwroty akcji oraz wysoki poziom czysto piłkarski. Gracze obu ekip stworzyli kibicom dobre widowisko, jakie dość rzadko spotyka się na tym poziomie rozgrywek. Pierwsza wyjazdowa wygrana podopiecznych trenera Tomasza Paczkowskiego to duży zastrzyk optymizmu przed zbliżającym się wielkimi krokami następnym meczem w delegacji. W najbliższy weekend rypinianie spróbują zdobyć Pakość.


 

 

Fotorelacja z meczu w tym miejscu (40 zdjęć)

 

Lider Włocławek – Lech Rypin 2:3 (2:2)

 

Bramki: Ł. Grube 28’, Kołodziejski 30’ – M.Trędewicz 34’,43’, Magdziński 50’

 

Skład Lecha: Kurek – J.Trędewicz, Buchalski, Rybka, Baranowski (k), Fodrowski, Szymborski (46’ Rożnowski), Moszczyński, M.Trędewicz, Bocian (73’ Nishizawa), Magdziński (87’ Chojnacki)

 

Żółte kartki: Łazarski, Ł. Grube (Lider) – Szymborski, Buchalski (Lech)

Inne newsy: